Siódme Nie kradnij
2013-09-27 20:15
 Oceń wpis
   
Gdy Donald Tusk zaczynał swoje urzędowanie, jednym z naczelnych haseł była obniżka podatków. Sam premier mówił, że wyrzuci ze swojego rządu każdego, kto zaproponuje ich podwyższenie. Dziś już wiadomo, że nie tylko w sprawie podatków nie dotrzymał słowa, ale też nikogo nie wyrzucił. Musiałby bowiem zacząć od samego siebie.

Nie samym chlebem żyje człowiek to prawda oczywista. Jednak do tego, by móc żyć, chleb jest niezbędny. Inaczej się nie da. Człowiek podejmuje działania ukierunkowane na to, by zdobyć środki, które zapewnią mu chleb. Tworzy firmę i zostaje przedsiębiorcą lub zatrudnia się u kogoś. Jako przedsiębiorca osiąga zysk, z którego utrzymuje własny dom i rodzinę oraz którym dzieli się ze swoimi pracownikami, a jako pracownik otrzymuje wynagrodzenie za wykonaną pracę. Sprawa wydaje się oczywista do momentu, w którym pojawia się państwowa biurokracja. Wdarła się ona w tę wydawać by się mogło naturalną relację pomiędzy pracodawcą a pracownikiem, pomiędzy przedsiębiorcą a konsumentem i idąc dalej tym tropem między rodziców a dzieci.

Biurokracja studnia bez dna

Państwowa biurokracja nie karmi się powietrzem. Żyje z tego, co przedsiębiorcy i pracownicy wypracują, czyli z ich dochodów konfiskowanych im w postaci podatków. Mało kto kwestionuje sens płacenia podatków. Jeśli akceptujemy fakt istnienia państwa, to powinniśmy również akceptować konieczność płacenia podatków i istnienia biurokracji. Jednak czy sytuację, w której ponad 50 procent naszych dochodów pochłaniane jest przez państwo w formie podatków i przymusowych składek, uznać należy za normalną? Wedle najnowszych szacunków liczba urzędników w III RP przekracza już 500 tysięcy. Wszystkich Polaków jest ponad 38 milionów. Okazuje się, że pół miliona ludzi w Polsce decyduje o tym, jak wydawane jest ponad 50 procent dochodu prawie 40-milionowego narodu! I, niestety, wydaje się, że nie jest to ostatnie słowo wypowiedziane przez konstruktorów tego biurokratycznego ładu.

Na historię III RP spojrzeć można jak na dzieje rozpędzającego się coraz bardziej fiskalizmu. Od 2004 roku Polakom poza rodzimą biurokracją doszło jeszcze utrzymanie biurokracji unijnej. Redaktor Stanisław Michalkiewicz wyliczył kiedyś, że za kwotę, którą Polska odprowadza rocznie jako składkę do unijnego budżetu (w 2012 r. 15 miliardów zł), można by wybudować 500 km autostrad i kupić wszystkie przylegające do niej grunty. Widać, jak potężna jest skala transferu pieniędzy z kieszeni polskich podatników do skarbców unijnych urzędników.

Kłamstwo podatkowe Tuska

Gdy w 2011 roku wprowadzona została nowa, 23-procentowa stawka podatku VAT, rząd zapewniał, że będzie ona obowiązywała tymczasowo, do końca 2013 roku. W 2014 r. miał nastąpić powrót do stawki dotychczasowej, tj. 22 proc., ale dziś już wiemy, że VAT nie zostanie obniżony. I choć Donald Tusk zapowiedział, że w 2016 roku planuje ogólną obniżkę podatków, trudno traktować te słowa poważnie. Zwłaszcza że premier wraz z ministrem finansów Jackiem Rostowskim ogłosili, iż w przyszłym roku wzrasta akcyza na mocne alkohole oraz wyroby tytoniowe. I to aż o 15 procent.

Donald Tusk, uzasadniając ten krok, nie zasłaniał się już drętwymi argumentami typu, że trzeba ograniczyć spożycie alkoholu wśród Polaków, lecz powiedział wprost, że budżet potrzebuje więcej pieniędzy.

Jednak czy wyższe podatki rzeczywiście przekładają się na większe wpływy do budżetu? Amerykański ekonomista Arthur Laffer w latach 70. XX wieku wyliczył, że jeśli wysokość opodatkowania społeczeństwa zaczyna przekraczać określony poziom, wówczas ludzie zaczynają się przed płaceniem tych podatków bronić, co owocuje mniejszymi wpływami do budżetu. Laffer nie określił w swojej analizie górnej granicy opodatkowania, od której o wiele bardziej opłacalne jest unikanie płacenia podatków. Wykazał jednak, że im podatki są niższe, tym wpływy do budżetu państwa są większe.

Krzywa Laffera działa

Czy w Polsce osiągnęliśmy już górny pułap podatkowy, od którego wpływy do budżetu zaczynają spadać? Wszystko wskazuje na to, że tak, a w każdym razie jesteśmy bardzo blisko granicy, po której przekroczeniu płacenie podatków przestanie być opłacalne. Wyraźnym sygnałem wskazującym na to, że to już chyba ten moment, jest ostatnia nowelizacja budżetu spowodowana niższymi wpływami z podatków, zwłaszcza z podatku VAT.

Deficyt ponad 24 mld złotych oznacza, że Polacy nie oddali ministrowi Rostowskiemu takiej właśnie kwoty, choć minister w swoich planach budżetowych zakładał, że w ciągu trzech pierwszych kwartałów roku oddadzą taką sumę. Tymczasem wszystko wskazuje na to, że Polacy ograniczyli konsumpcję z powodu wzrostu cen, a tym samym spadku wartości nabywczej pieniądza. Na pewno też część tej konsumpcji przenieśli do tzw. szarej strefy, w której nie płaci się żadnych podatków. Szara strefa nie po raz pierwszy okazuje się ratunkiem dla tych, którzy nie są już w stanie w pełni funkcjonować w sfiskalizowanej, oficjalnej gospodarce.

O tym, że krzywa Laffera działa, czemu niektórzy ekonomiści starają się zaprzeczać, świadczy chociażby to, co działo się z wpływami do budżetu z akcyzy na mocne alkohole w latach 2000-2003. Między rokiem 2000 a 2001 akcyza na alkohol wynosiła 60 procent. Gdy jeszcze w 2000 roku wpływy z niej do budżetu wynosiły około 4,4 mld zł, to już w 2002 roku spadły do 3,9 miliarda. Gdy w roku 2002 akcyzę obniżono do 42 procent, w kolejnym roku zaowocowało to wzrostem wpływów do budżetu do prawie 4,2 mld złotych. Ta zasada zadziała także teraz.

Zresztą już dziś wiadomo, że wpływy z akcyzy na alkohol i papierosy prawdopodobnie będą mniejsze od zakładanych przez rząd. W ubiegłym roku nie było tak źle, jednak mniejsze niż zakładano (o 4 procent) były za to wpływy z akcyzy, którą obłożona jest energia oraz paliwa. Wiceminister finansów Jacek Kapica tłumaczył to wówczas spowolnieniem gospodarczym i spadkiem zużycia paliw.

Czy rząd popiera szarą strefę?

Czym przyszłoroczne spadki do budżetu spowodowane podniesieniem podatków wytłumaczą Donald Tusk i minister Rostowski? Zapewne nie trwającym kryzysem, ponieważ jak wiadomo podczas Forum Ekonomicznego, które odbywało się niedawno w Krynicy, premier odwołał kryzys. Ale znając go, na pewno coś wymyśli a to zmianę trendów, a to osłabienie koniunktury, a to przejście Polaków na oszczędny i zdrowy tryb życia. Zapowie też, że w 2015 roku nie da się jednak obniżyć VAT.

Odpowiedź tymczasem jest prostsza, niż się wydaje Polacy w jeszcze większym stopniu niż dotychczas przesuną się w kierunku szarej strefy. U wielu zapali się czerwone światełko informujące, że powyżej pewnego progu podatkowego (rzutującego na ceny produktów) już się nie da żyć tak jak dotychczas i trzeba szukać alternatywnych form zdobywania towarów.

Niedawno w Łodzi na targowisku pojawiły się automaty do produkcji papierosów. Jest to legalny biznes, ponieważ właściciel automatu nie robi papierosów, lecz na kilka minut dzierżawi automat klientowi. Klient płaci za dzierżawę urządzenia, za tytoń i bibułki, po czym sam robi papierosy. Informuje zresztą o tym kartka na stoisku, na której widnieje napis: W naszej firmie nie zajmujemy się produkcją papierosów, a jedynie dzierżawą maszyny dla Szanownych Klientów. 20 papierosów można tam kupić za 5,5 złotego.

Takich pomysłów będzie zapewne więcej. Można wręcz ironicznie stwierdzić, że rząd PO PSL, ciągle podnosząc podatki, popiera szarą strefę oraz różne niekonwencjonalne formy przedsiębiorczości, jak przytoczona wyżej. Niech jednak nie liczy na to, że przyczyni się to do wzrostu wpływów do budżetu państwa.

Nie kradnij nawet w majestacie prawa

Otóż z ich postulatem obniżenia podatków powinien iść w parze postulat cięcia wydatków. To jednak nie jest już takie popularne wśród wyborców, ponieważ każdy z nich myśli, że o ile na obniżce podatków zyska, o tyle na cięciu wydatków może tylko stracić. Dlatego Polsce nie potrzeba dziś malowanych premierów, potrafiących na zawołanie się uśmiechać lub zrobić groźną minę w zależności od potrzeb, lecz męża stanu, który nieraz będzie musiał iść pod prąd oczekiwań wyborców, a jednocześnie będzie potrafił sensownie i wiarygodnie wytłumaczyć im, że przez pewien czas może być wszystkim gorzej, ale wkrótce wszyscy na tym skorzystamy. Teraz Polakom ciągle wbija się do głów, że konieczne są wyrzeczenia, przy czym nie ma żadnych przesłanek, które pozwalałyby im sądzić, że służą one czemuś innemu niż jeszcze większemu nabijaniu portfeli przez wąskie grupy skoligaconych ze sobą polityków i szemranych biznesmenów.

I rzecz zasadnicza. Mąż stanu, przywódca z prawdziwego zdarzenia, musi zdawać sobie sprawę, iż stosując nadmierne opodatkowanie własnych obywateli, łamie siódme przykazanie Boże Nie kradnij. Zubaża on rodziny, zmuszając je do żebrania o państwową jałmużnę, i prowadzi do demoralizacji. Z wysokich podatków nie ma pożytku dla nikogo, ani dla obywateli, ani dla budżetu państwa, natomiast kradzież dokonywana choćby i w majestacie prawa, ustanowionego przez demokratyczną większość, nie przestaje być kradzieżą. Pamiętać o tym powinni zwłaszcza ci politycy, którzy mają w zwyczaju powoływać się na naukę Kościoła.

Paweł Sztąberek
www.pafere.org

Artykuł ukazał się w "Naszym Dzienniku" z 25 września 2013 r.
 
 
2013-09-25 20:00
 Oceń wpis
   
Przed chwilą przeczytałem, że  w dniach 30 września-3 października 2013 roku, w Brukseli  odbędzie się 5. Europejski Szczyt Innowacji (5th European Innovation Summit). Celem tego kolejnego szczytu będzie przedstawienie propozycji odwrócenia niekorzystnego trendu jakim jest spadek konkurencyjności Europy, a w szczególności obniżenie stopy bezrobocia i zwiększenie inwestycji w sektorze badań.
Odnoszę wrażenie, że zarówno w Unii jak i w Polsce, im więcej tego typu spotkań, konferencji, kongresów, szczytów, tym gorzej jest z Europą i z Polską. Jak słyszę, że będą działać w kierunku dogonienia, przyspieszenia, pogłębienia, wygrania, to wiem, że obraz będzie całkiem przeciwny....

Im więcej szczytów UE, tym coraz gorzej....

 
 
2013-09-22 20:11
 Oceń wpis
   
W ramach nowej perspektywy budżetowej na lata 2014 - 2020 Unia Europejska przewidziała dla Polski 2 mld euro na tzw. walkę z ubóstwem. Fundusze mają być wydatkowane w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego (EFS). 2 mld euro to dużo jednak czy wystarczy to na to, by wyeliminować w Polsce ubóstwo?

I czy w ogóle istnieje kwota, która mogłaby tego dokonać? Czy ubóstwo można zwalczyć metodą rabowania przez państwo obywateli poprzez wysokie podatki po to, by przeznaczać je potem na - choćby i szlachetne cele? Pomińmy nawet fakt, że te 2 mld podzielone przez 7 lat dadzą niecałe 300 mln rocznie, z których olbrzymią część pochłoną koszta realizacji programów (przygotowanie projektów, opłacenie biurokracji, wydatki na firmy szkoleniowe, opłata hoteli, bankietów itp. (....)

Nowa perspektywa budżetowa UE - nowe ubóstwo...

 
 
2013-09-19 19:24
 Oceń wpis
   
Jednym z ważnych, ale też kłopotliwych pytań stawianych w ostatnich latach jest jak duży powinien być rząd, tak by rozwój gospodarczy i społeczny następował harmonijnie i względnie szybko? Przekonanie o tym, że rząd może sprzyjać efektywności gospodarowania poprzez zwiększanie swoich wydatków, było chorobą, która dokuczała społeczeństwom w XX wieku, szczególnie od lat trzydziestych XX wieku. Było to też powodem stałego wzrostu rozmiaru rządu w XX wieku.
Bez wątpienia wskazać można na pozytywne działania rządu sprzyjające gospodarce (zapewnienie bezpieczeństwa, tworzenie ram prawnych do rozstrzygania sporów, do pewnego stopnia tworzenie podstawowej infrastruktury). Ale jest wiele czynników (zbyt duże podatki, zbyt dużo regulacji prawnych, wzrost wydatków, sprzyjanie pewnym grupom interesu, i in.) mających z pewnością duży negatywny wpływ na gospodarkę.....
 
 
 
2013-09-10 20:36
 Oceń wpis
   

Od początku XX wieku, a pewną cezurą może być tutaj Panika 1907 roku, w Stanach Zjednoczonych i w Europie bardzo intensywnie rozbudowywany był system, który tylko z nazwy związany jest z klasycznym kapitalizmem, coś co nazwane zostało kapitalizmem kolesiów.

Różne jest rozumienie tego terminu, dla mnie jest to system gospodarczy, w którym dominują silne relacje (najczęściej związane z relacjami personalnymi) pomiędzy sferą biznesu i sferą polityki. W systemie takim niby dominuje rynek i mechanizmy rynkowe, ale sukces firmy nie zależy w istotnym stopniu od poziomu zaspokojenia potrzeb konsumenta, ale od protekcji, którą otrzymuje od rządu poprzez odpowiednie regulacje prawne, ulgi podatkowe, dotacje rządowe, itp. Naturalnie powiązania pomiędzy sferą przedsiębiorców i sferą polityków były obecne od zarania kapitalizmu, ale jeśli chodzi o znaczenie tych relacji w zdobywaniu pozycji rynkowej firm, były one marginalne. W Stanach Zjednoczonych proces budowania kapitalizmu kolesiów zaczął się wyraźnie rozwijać po Wojnie Domowej 1861-1865. Nabrał przyspieszenia w ostatnich dekadach XIX wieku, a przełomowym był okres przed i po 'Panice roku 1907'......

Sto lat budowania kapitalizmu kolesiów...

 
 
2013-09-09 21:16
 Oceń wpis
   
Działania rządu Donalda Tuska coraz bardziej zaczynają przypominać postępowanie kogoś, kto wywołuje pożar, po to tylko, by za chwilę być pierwszym przy jego gaszeniu. Świadczy o tym najdobitniej ostatnia inicjatywa ministra sprawiedliwości, Marka Biernackiego.
 
Kilka dni temu minister Biernacki powołał przy swoim ministerstwie pełnomocnika do spraw Konstytucyjnych Praw Rodziny. Ma nim zostać jedna z inicjatorek powstania Związku Dużych Rodzin Trzy Plus" i wieloletnia działaczka organizacji zajmujących się sprawami rodziny. Z informacji dziennika "Rzeczpospolita" wynika, że nowa pełnomocnik zajmować się będzie przede wszystkim przypadkami nadmiernej, i nie do końca oczywistej, ingerencji władzy w rodzinę.

Mamy zatem kolejnego rządowego urzędnika, który, przynajmniej teoretycznie, ma patrzeć władzy na rękę, czyli mówiąc językiem metafory z początku tekstu, zajmować się gaszeniem pożaru, który dopiero co wywołali jego przełożeni.....

Powstaje kolejny urząd - pełnomocnik ds. Konstytucyjnych Praw Rodziny...

 
 
2013-09-05 19:16
 Oceń wpis
   
 
Fundacja PAFERE


Informator Fundacji PAFERE
z
5 września 2013





 
Sto lat budowania kapitalizmu kolesiów

Prof. Witold Kwaśnicki pisze o dwóch znamiennych wydarzeniach. Z jednej strony jest to "Panika 1907 roku", wywołana upadkiem kilku dużych banków oraz kryzys roku 2008, któremu początek dał m.in. upadek banku Lehman Brothers. Oba wydarzenia łączy element wspólny - ściślejsze powiązanie świata finansów ze światem polityki. Te powiązania zrodziły tzw. kapitalizm kolesiów, określany również przez prof. Kwaśnickiego, kreatywnym...

Panika roku 1907 kryzys finansowy 2008. Sto lat budowania kreatywnego kapitalizmu...

 

Polska jednak "zieloną wyspą" ...

... ale chyba tylko w opinii premiera Donalda Tuska. Podczas rozpoczętego właśnie Forum Ekonomicznego w Krynicy oświadczył on, że Polsce nie grozi kryzys, a już w przyszłym roku odnotujemy wzrost gospodarczy na poziomie 3 procent. Czy ten scenariusz jest realny czy to tylko halucynacje człowieka oderwanego od rzeczywistości?

Co powiedział premier podczas Forum Ekonomicznego?


 

Przymusowe OC dla rowerzystów

Na razie to tylko luźny projekt, jednak w momencie, gdy w jego realizację zaczynają angażować się posłowie partii rządzącej, można zacząć czuć się zaniepokojonym. Dotąd bowiem jedynie pewna radna z Wrocławia domagała się wprowadzenia go w życie. A kiedy przymus jeżdżenia w kaskach?

Czy władza uraczy nas kolejnym przymusem?


 

Między producentem a konsumentem...

... rozkraczyła się bezduszna biurokracja. Widać to najlepiej na przykładzie polskich winiarzy, którzy od lat czynią starania w kierunku ułatwień dla sprzedaży swoich wyrobów. Rząd niedawno poszedł im na rękę. Ale już tylko fragment regulacji prawnych dotyczących tej branży pokazuje jak osaczające są to przepisy.

Czy winiarzom rzeczywiście będzie łatwiej?



Wesprzyj PAFERE Sklep PAFERE PAFERE na FB
 PAFERE TV

Fundacja PAFERE Polska ul. Mickiewicza 16/12A, 01-517 Warszawa
Volkswagen Bank Direct 33 2130 0004 2001 0409 4215 0001
Przelewy spoza Polski: SWIFT: ING BP LPW PL 33 2130 0004 2001 0409 4215 0001
Tel. +48 22 215 72 22, 22 215 72 24
Email: pafere@pafere.org



Jeśli nie życzysz sobie otrzymywania kolejnych newsletterów od Fundacji PAFERE odeślij ten, wpisując w temat "NIE"

 
 
2013-09-03 22:05
 Oceń wpis
   
Na razie to tylko luźny projekt, jednak w momencie, gdy w jego realizację zaczynają angażować się posłowie partii rządzącej, PO, można zacząć czuć się zaniepokojonym. Dotąd bowiem jedynie pewna radna z Wrocławia domagała się wprowadzenia go w życie.
 
O co chodzi? Na wp.pl czytamy: "Niedawno w sejmie grupa posłów PO złożyła interpelację "w sprawie opracowania i wprowadzenia w życie przepisów zawierających uregulowania dotyczące zasad odpowiedzialności rowerzystów za wyrządzone szkody". Wcześniej, radna z Wrocławia Katarzyna Obara stwierdziła, że rowerzyści powinni być objęci obowiązkowym ubezpieczeniem od odpowiedzialności cywilnej OC. Tym, co skłoniło polityków lokalnych oraz niektórych parlamentarzystów do snucia planów nałożenia kolejnego haraczu, tym razem na rowerzystów, jest raport Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) dotyczący statystyk wypadkowych. Z raportu tego wynika, że rośnie liczba wypadków drogowych z udziałem rowerzystów. Jednak, co ciekawe, raport nie stawia pod pręgierz rowerzystów, a jedynie zaznacza, że wzrost wypadków spowodowany jest nie małą świadomością właścicieli rowerów, a wzrostem liczby rowerzystów. Jednym słowem winna jest ... pogoda. Mało opadów i słoneczne dni spowodowały, że na drogi wyjechało więcej rowerzystów.

Co należy podkreślić, autorzy raportu stwierdzają, że rowerzyści ogólnie radzą sobie z bezpiecznym zachowaniem na drogach publicznych coraz lepiej - a wręcz lepiej niż kierowcy, od których wymagane jest prawo jazdy.

To, jak widać nie przekonuje części parlamentarzystów.....

Przymusowe OC dla rowerzystów są już plany....

 
 
2013-09-03 21:45
 Oceń wpis
   
Na razie to tylko luźny projekt, jednak w momencie, gdy w jego realizację zaczynają angażować się posłowie partii rządzącej, PO, można zacząć czuć się zaniepokojonym. Dotąd bowiem jedynie pewna radna z Wrocławia domagała się wprowadzenia go w życie.
 
O co chodzi? Na wp.pl czytamy: "Niedawno w sejmie grupa posłów PO złożyła interpelację "w sprawie opracowania i wprowadzenia w życie przepisów zawierających uregulowania dotyczące zasad odpowiedzialności rowerzystów za wyrządzone szkody". Wcześniej, radna z Wrocławia Katarzyna Obara stwierdziła, że rowerzyści powinni być objęci obowiązkowym ubezpieczeniem od odpowiedzialności cywilnej OC. Tym, co skłoniło polityków lokalnych oraz niektórych parlamentarzystów do snucia planów nałożenia kolejnego haraczu, tym razem na rowerzystów, jest raport Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) dotyczący statystyk wypadkowych. Z raportu tego wynika, że rośnie liczba wypadków drogowych z udziałem rowerzystów. Jednak, co ciekawe, raport nie stawia pod pręgierz rowerzystów, a jedynie zaznacza, że wzrost wypadków spowodowany jest nie małą świadomością właścicieli rowerów, a wzrostem liczby rowerzystów. Jednym słowem winna jest ... pogoda. Mało opadów i słoneczne dni spowodowały, że na drogi wyjechało więcej rowerzystów.

Co należy podkreślić, autorzy raportu stwierdzają, że rowerzyści ogólnie radzą sobie z bezpiecznym zachowaniem na drogach publicznych coraz lepiej - a wręcz lepiej niż kierowcy, od których wymagane jest prawo jazdy.

To, jak widać nie przekonuje części parlamentarzystów.....

Przymusowe OC dla rowerzystów są już plany....

 
Tagi: przymus, oc
 
2013-09-01 20:05
 Oceń wpis
   
Kilka lat temu, podczas jednej z konferencji współorganizowanych przez Fundację PAFERE w Krakowie, prof. Jan Kłos mówił m.in. o swoich doświadczeniach z próbą uzyskania zgody na produkcję i sprzedaż nalewek. Prosta rzecz - wydawałoby się - wyprodukować coś i sprzedać osobie, która chciałaby to coś kupić...
 
Tymczasem w III RP nic nie jest proste. Prof. Kłos, po okresie starań zrezygnował ze swoich pomysłów, gdy okazało się, że musi przebyć długą pielgrzymkę przez 5 ministerstw, bez żadnych gwarancji, że uzyska wymaganą zgodę.

Portal farmer.pl ogłosił właśnie, że "Polskim winiarzom ma być łatwiej". Przyjrzyjmy się dokładnie notce zamieszczonej na portalu, żeby wyrobić sobie choć cząstkowy obraz tego, jak biurokracja wdarła się w relację pomiędzy producentem i konsumentem. Na farmer.pl czytamy:...

Między producenta a konsumenta wdarła się biurokracja...

 
 


Najnowsze komentarze
 
2016-09-29 16:13
ela.n1 do wpisu:
Wraca temat tak czy nie dla euro
nigdy
 
2015-02-12 09:34
wispawel12 do wpisu:
Kapitalizm pomaga ubogim!
Uległeś wypadkowi?Doznałeś obrażeń?Nie czekaj zgłoś się już dziś!!!Przyjmujemy zgłoszenia od[...]
 
2015-02-12 09:30
wispawel12 do wpisu:
Obecny system emerytalny jest nie do utrzymania
Uległeś wypadkowi?Doznałeś obrażeń?Nie czekaj zgłoś się już dziś!!!Przyjmujemy zgłoszenia od[...]
 



 
 



Kategorie Bloga
 
Gospodarka