Siódme Nie kradnij
2012-02-28 19:14
 Oceń wpis
   

Mało kto zdaje sobie sprawę, że szkocki myśliciel Adam Smith powołał do życia dziedzinę zwaną dzisiaj ekonomią. Adam Smith rzecz jasna z wykształcenia nie był ekonomistą, jednak to on uchodzi za jej twórcę.

Smith był filozofem i myślicielem, którego publikacje pozwoliły na wyodrębnienie się całkowicie nowej nauki. Jego prace takie jak Teoria uczuć moralnych czy Badania nad naturą i przyczynami bogactwa narodów uchodzą dzisiaj za dzieła klasyczne, które każdy ekonomista i finansista winien znać od podszewki.

W czasach kiedy Smith rozwijał swoje myśli i badał zróżnicowane poziomy życia poszczególnych narodów, w świecie dominował nurt gospodarczy zwany merkantylizmem. Merkantylizm był doktryną ekonomiczną epoki nowożytnej, wprowadzoną przez Jeana Colberta w czasach kształtowania się imperiów kolonialnych (Wielkiej Brytanii, Francji i Hiszpanii) Colbert był ministrem finansów w państwie Ludwika XIV, był zagorzałym zwolennikiem monarchii absolutystycznej, stąd też jego gospodarcza myśl wynikała ze światopoglądu epoki w jakiej przyszło mu żyć i sprawować swój urząd. Za czasów Colberta państwo zyskało monopol na wszystkie główne produkty handlowe a polityka merkantylistyczna tylko umacniała pozycję króla i państwa. Koncepcja merkantylistyczna zakładała, że wszystkie państwa rozwinięte gospodarczo konkurują ze sobą. W tej konkurencji najważniejszą cechą merkantylizmu był niski import i dynamiczny, ogromny wręcz eksport (czyli w zasadzie to co dzisiaj tak ochoczo promuje Janusz Palikot i jego świta). Stosunek tej zależności przedstawiany był za pomocą tzw. bilansu handlowego, oczywiście tego korzystnego. Merkantyliści byli przekonani o swojej racji, uważali, że taki system ekonomiczny zapewnia narodom bogactwo i pozytywnie wpływa na dalszy rozwój całego państwa. Merkantyliści zakładali, że sukces jednego państwa niesie ze sobą porażkę drugiego, stąd też negowali oni koncepcję rynkową, która mówiła, że na rynku sukces odnieść mogą wszyscy gracze, jeśli tylko trzymają się ściśle określonych reguł. Idea merkantylistów przyczyniła się do stopniowego zastępowania pracy nakładczej na pracę w manufakturach, które z kolei stały się podstawą rozwoju pracy przemysłowej. Eksport półproduktów uważany był za dosyć nieekonomiczny, poprzez pełną obróbkę w szalonym tempie rozwijała się infrastruktura. Powołano cła zewnętrzne, zaczęto kontrolować handel zagraniczny i zniesiono restrykcje w handlu wewnętrznym, takie posunięcia nawiązywały wprost do państw feudalnych w epoce średniowiecza. W dłuższej perspektywie merkantylizm okazał się być męczący i dawał błędne przeświadczenie o swojej niezawodności. Wreszcie ujawniły się negatywne cechy systemu merkantylistycznego. Jako pierwszy atak na merkantylizm przeprowadził Adam Smith.

W Bogactwie narodów Adam Smith uznał merkantylizm za doktrynę niemoralną, napisał wówczas, że – „gdy zakazuje się całemu narodowi wytwarzać to wszystko co może wytwarzać z własnych surowców lub gdy zakazuje mu się używać swoją pracę i swoje kapitały w sposób, który uważa za najkorzystniejszy dla siebie, to w najbardziej oczywisty sposób gwałci się najświętsze prawa człowieka”. Smith odrzucił merkantylizm, oczywiście uważał, że w krótkim odstępie czasu owa doktryna rzeczywiście może przyczynić się do wzrostu bogactwa danego narodu, to jednak perspektywicznie patrząc merkantylizm na dłuższą metę szkodzi. Szkoda ta dotyka głównie konsumentów, a korzystają jedynie przedsiębiorcy i monopoliści jak rząd. Merkantylizm działa więc jedynie w interesie wąskiej grupy producentów, a konsumenci, którzy zmuszeni są do płacenia droższych towarów po prostu biednieją. Smith uważał, że to obywatele stanowią o bogactwie danego państwa, a z powodu polityki merkantylistycznej, obywatele tracą i pogrążają się w ubóstwie. Smith pisał – „Bogactwo kraju polega nie tylko na złocie i srebrze, ale na ziemi, domach i dobrach konsumpcyjnych wszelkiego rodzaju”. Smith uznał, że interesy w merkantylizmie skupiają się tylko na producentach a nie na konsumentach. Zaproponował więc prostą alternatywę dla systemu merkantylistycznego – ręce precz od gospodarki. Słusznie zauważył, że im więcej państwo wtrąca się do gospodarki tym gorzej na tym wychodzą obywatele. Pisał – „Jedynym zadaniem i celem wszelkiej produkcji jest konsumpcja, a interesy producenta należy mieć na względzie o tyle tylko, o ile może to okazać się konieczne dla popierania interesów konsumenta”. Przedstawił więc program liberalnego systemu gospodarczego, który po wielu latach zapoczątkował różnego rodzaju wolnościowe koncepcje gospodarcze. Mimo iż sam Smith przeszedł do historii jako postać wybitna i uważany jest za twórcę ekonomii, to jednak jego liberalna myśl ekonomiczna nie znalazła poparcia wśród politykierstwa. Państwo chętnie jednak korzysta z dobrodziejstw smithowskiej spuścizny ale niestety z interwencjonizmu dobrowolnie nie zrezygnuje.

Karol Gajewy
_________________________________________
Cytaty wytłuszczonym drukiem pochodzą z dzieła Adama Smitha – „Badania nad naturą i przyczynami bogactwa narodów” (An injury into the Nature and Causes of the Wealth of Nations)

www.pafere.org

PAFERE organizacją pożytku publicznego! Wesprzyj Fundację 1 procentem!

nr KRS – 0000278610
 
 
2012-02-27 19:15
 Oceń wpis
   

Obserwując działania cesarzy finansów – bankierów centralnych – po raz kolejny, niestety, musimy dojść do przekonania, że historia nie uczy.

Każdy z nas przynajmniej raz, w szkole, otarł się o filozofię Heraklita. Panta rhei będące kwintesencją koncepcji zmieniającego się świata nie działa jednak w świecie bankierów centralnych. Dlaczego w przypadku polityki monetarnej wchodzimy do tej samej rzeki a woda w niej ta sama … inflacyjna? Czerpiąc pełnymi garściami z hydrologii finansów jesteśmy skazani po raz N-ty na tłumaczenie, że woda w rzece nie płynie ponieważ nie jesteśmy unoszeni z nurtem zmieniającej się rzeki. Kręcimy się wokół osi, porwani sztucznym wirem, wywołanym na powierzchni martwego starorzecza.

Świat finansów czeka na kolejny deszcz zasilający w wodę starorzecze. To już 29 lutego. W grudniu zeszłego roku, Europejski Bank Centralny z dużym sukcesem pożyczył bankom komercyjnym około 500.000.000.000 EUR (500 miliardów lub jak kto woli 500 tysięcy milionów euro) w ramach mechanizmu długoterminowych operacji refinansujących (LTRO – Long Term Refinancing Operations). Wyrafinowana nazwa kryje za sobą bardzo prosty mechanizm skrywający źródło łatwych pieniędzy. Banki komercyjne pożyczyły z EBC pieniądze wydrukowane z powietrza (kosztujące je w skali roku cały 1%) dając jako zabezpieczenie pożyczki posiadane przez siebie obligacje państwowe (pomińmy kwestię wątpliwej jakości zabezpieczenia). Następnie ruszyły ochoczo na rynek kupując za pozyskane „pieniądze” inne obligacje państwowe (przynoszące dochodowość rzędu 6-7%) i windując ich ceny do góry. Jeżeli cena papieru wartościowego idzie do góry to rentowność (koszt tej pożyczki) porusza się w przeciwnym kierunku, sygnalizując umocnienie się danego waloru. Problem w tym, że za tymi zmianami cen nie stał popyt wynikający z przekonania, że ich prawdziwa wartość  (wiarygodność emitenta) była oceniana dotychczas za nisko. Była okazja do łatwego zysku (bez ryzyka straty) więc z niej skorzystano.

Ostatecznymi beneficjentem LTRO są bankierzy biorący w tym udział i rządy państw, stojące przed potrzebą: a) zrefinansowania istniejących już długów i b) zaciągnięcia nowych zobowiązań. Jasno widać jak słaby jest fiducjarny pieniądz. W jaki sposób miałby on pełnić funkcję środka przechowywania wartości czy środka wymiany skoro jego ilość można zmieniać w ułamku sekundy, niemal bez kosztów operacyjnych?

Państwa mają pieniądze .. więc są wypłacalne(?). W kategoriach nominalnych – tak. To widać, ale to czego nie widać na pierwszy rzut oka to inflacja. Mamy coraz więcej pieniędzy ale coraz mniej towarów i usług do kupienia po dotychczasowej cenie. Wierzyciele otrzymują zapłatę za posiadane obligacje w postaci coraz mniej wartego pieniądza papierowego. Praca „bankiera” w EBC, którego rola sprowadza się do naciśnięcia przycisku Enter i wygenerowania tych „gór bogactwa”, jest mniej warta niż praca człowieka zamiatającego ulicę przed siedzibą EBC. Za dużo w świecie finansów jest ludzi obracających wirtualnym bogactwem i odbierających co roku premie za szczególne osiągnięcia w swojej profesji. W identyczny sposób moglibyśmy wynagradzać pracowników, których jedynym zadaniem jest przelewanie wody ze szklanki do szklanki. A przecież ktoś musi ich wyżywić, wyprodukować im samochody, zbudować domy i nakarmić podczas wielogodzinnych posiedzeń poświęconych ratowaniu świata finansów. Ot nasz powszedni hokus-pokus …

Kontynuując politykę dolewania wody do starorzecza, w którym nabrzmiałym problemem nie jest brak wody a zanik fauny i flory, udało się po raz kolejny podnieść lustro wody. W sensie dosłownym lustrem wody są rynki finansowe (wyższe poziomy indeksów, wyższe ceny obligacji). Patrząc z grobli można być nawet zadowolonym, ponieważ pływający po starorzeczu kłusownicy, przebrani dla zmyły w kapoki z napisem „fair play”, zyskali więcej przestrzeni. Jak wiemy od szybszego mieszania łyżką herbata nie staje się słodsza. Tak samo do woli możemy przeciągać sieci przez obumierające wody starorzecza. I tylko tych sieci żal, bo ich producenci wyczekują na brzegu zapłaty.

Trzymajmy kciuki za hydrogeologów wieszczących, że nie wszystko jest stracone. Z podziemia przebija się żywa woda, która wcześniej czy później oczyści i połączy starorzecze z głównym nurtem rzeki. Rzeki dającej życie niezliczonym gatunkom. Rzeki niekiedy kapryśnej, nieuregulowanej ale majestatycznej.

Damian Kot

www.pafere.org

PAFERE organizacją pożytku publicznego! Wesprzyj Fundację 1 procentem!

nr KRS – 0000278610
 
 
2012-02-26 18:44
 Oceń wpis
   
Prezentujemy kolejną odsłonę z cyklu PAFERE Liberty Weekend, Czeszów 21-23 października 2011 r. Prof. Witold Kwaśnicki z Uniwersytetu Wrocławskiego, przewodniczący Rady Programowej Fundacji PAFERE wykazał podczas swojego wykładu szkodliwość rezerw cząstkowych dla naszych oszczędności i to, że naruszają one w istocie prawo własności. Zapraszamy do obejrzenia relacji video.
 
 
 
2012-02-23 20:19
 Oceń wpis
   

Poinformowano właśnie, że Komisja Europejska wstrzymała ponad 300 milionów euro dotacji dla III RP w ramach programu Innowacyjna Gospodarka. Powodem tej decyzji są – jak podano – „nieprawidłowości”. Trudno w podawanych komunikatach wyczytać o jakie nieprawidłowości chodzi, niemniej podaje się, że zostały one zawinione przez samych przedsiębiorców starających się o dotacje.

Na temat dotacji unijnych, ich konieczności czy skuteczności opinie w Polsce są podzielone. Zmasowana unijna propaganda sprawia, że wielu Polaków jest w stanie uwierzyć w to, że to dzięki nim nasz kraj może stać się bogaty. Niczym za czasów panowania Sowietów, wszędzie tam, gdzie wdrażane są jakieś unijne programy obecne są symbole UE, niebieska flaga z 12 gwiazdami oraz powtarzane w kółko informacje, że do „za pieniądze z Unii” (kiedyś czerwona flaga z sierpem i młotem i powtarzanie w kółko jak to ZSRR się poświęca dla pozostałych krajów demoludów). Wbija się ludziom do głowy, tak jak za Sowietów, że Unia to wielki dobrodziej, który, niczym Związek Sowiecki, niesie ludowi sprawiedliwość, równość i dobrobyt.

Ci, którzy myślą zdroworozsądkowo i choć trochę stąpają po ziemi w takie bzdury oczywiście nie wierzą. A o tym, że są to bzdury przekonuje chociażby przykład Grecji. Niedawno minister greckiej gospodarki, Michalis Chrisochoidis, któremu jakoś dziwnie zebrało się na szczerość, przyznał, że tak naprawdę Grecję wykończyły unijne dotacje. Mówiąc wprost, Grecy mieli czym się rządzić (przykład dynamicznego rozwoju Grecji stawiano Polakom jako wzór, gdy euroagitatorzy namawiali do głosowania na „tak” w referendum w 2003 roku), no i porządzili, przejadając te podarowane pieniądze, ukradzione wcześniej przez biurokrację samym Grekom oraz podatnikom z innych państw.

Nie jest również tajemnicą, przynajmniej dla dociekliwych dziennikarzy, to, że nad dystrybucją unijnych dotacji, m.in. we Włoszech, czuwają tamtejsze mafie. Widać musi to być dobry interes. Dla mafii oczywiście, bo dla państwa w dłuższej perspektywie to katastrofa…

Kiedy grecka choroba dopadnie III RP? Na razie złotówka triumfuje a gospodarka rozwija się w zawrotnym tempie (tak przynajmniej wynika z oficjalnych komunikatów GUS i KE). Polska to najszybciej rozwijający się kraj UE – ogłoszono właśnie. Oczywiście wypadałoby się cieszyć, no bo komu zależy na klęsce własnego kraju? Chyba tylko dywersantom i szpiegom. Ale jakoś – przynajmniej ja – nie podskakuję z radości. Może dlatego, że żyję wśród ludzi, w rzeczywistym świecie, sam robię zakupy w zwykłych sklepach i obserwuję coraz bardziej kulawy rynek. Nie żyję zaś na salonach, w świecie kreatywnej księgowości, gdzie manipuluje się danymi, podrasowuje się je, by było ładnie i hurraoptymistycznie. A jedna z dobrych informacji jakie ostatnio przeczytałem to właśnie ta, że KE zatrzymała dotacje dla Polski przeznaczone wcześniej na jakiś wydumany program. Oby więcej takich newsów. Gdy kurek z cyckiem zostanie zakręcony, wówczas może dotrze do ludzi, również tych brylujących na salonach, że dobrobytu nie da się fundować na kradzieży.

Paweł Sztąberek

 
 
2012-02-21 16:39
 Oceń wpis
   

Jakie są Wasze opinie na jego temat? John Blundell, autor książki "Margaret Thatcher. Portret Żelaznej Damy" pisze o filmie na naszej stronie.

"To, co zostało napisane powyżej, pozostawia nas z dwoma pytaniami: czy film powinien powstać za życia Damy T. oraz jak wpłynął on na jej reputację? Pierwsze pytanie jest trudne. Argumentem przeciwko niemu jest to, że jeśli ma ona Alzheimera, nie może się bronić; jeśli nie, jest ono kłamstwem. Dysponując tym, co Carol powiedziała o Mamie oraz tym, że operacja Damy T. zakończyła się zeszłego lata wiemy, bez ujawniania żadnych doświadczeń osobistych, jaka jest sytuacja. Raczej nie zgodziłbym się w tej kwestii z Timem Bellsem i Davidem Cameronsem."

Zachęcamy do lektury i dyskusji.
http://www.pafere.org/artykuly,n1277,recenzja_zelaznej_damy.html

 
 
2012-02-19 21:11
 Oceń wpis
   

Korupcja to rak, który drąży tkankę społeczną tak, że ta obumiera. III RP to kraj przeżarty korupcją, od najniższego do najwyższego szczebla. Czy zatrudnianie własnego fryzjera na eksponowanym stanowisku w ministerstwie, którego jest się szefem, to już korupcja i kumoterstwo, czy tylko uznanie dla zdolnego człowieka, na którym nikt się wcześniej nie poznał?

Tomasz Tokarski z Fundacji PAFERE nie rozstrzyga tych wszystkich dylematów, ale wskazuje na przyczyny oraz moralne i gospodarcze skutki korupcji.Zapraszamy do obejrzenia jego wykładu...

Obejrzyj wykład...

 
 
2012-02-15 18:36
 Oceń wpis
   

Biurokracja to zakała każdego przedsiębiorcy. Rzadko kiedy służy pomocą, zazwyczaj utrudnia życie. Wspierana przez skomplikowane, często absurdalne prawo, podnosi koszta funkcjonowania firm. John Stossel na łamach „Freemana” podaje przykład Petera Schiffa, właściciela firmy brokerskiej, który musi zatrudniać 10 osób tylko po to, by obserwowali przepisy prawne i sprawdzali czy jego firma przestrzega prawa.

„Zatrudniłbym tysiąc osób więcej gdyby nie istnienie rozlicznych regulacji” - twierdzi Schiff.

Stossel, w swoim tekście w magazynie Freeman”, na przykładzie kolei pokazuje jak niszczycielski dla gospodarki jest państwowy interwencjonizm. Tłumaczenie artykułu Stossela opublikował serwis Fundacji PAFERE. Zachęcamy do zapoznania się z pełną wersją tego artykułu.

Czytaj: John Stossel - „Rząd – niszczyciel miejsc pracy”

 
 
2012-02-13 19:41
 Oceń wpis
   

Czytam na jednym z portali ekonomicznych, że kilku posłów Platformy Obywatelskiej zapowiedziało powołanie zespołu ds. …. wolnego rynku. Bardziej kpić ze społeczeństwa już chyba nie można. Posłowie ci zamierzają do swojego zespołu pozapraszać ekspertów ze związków pracodawców oraz z Centrum im. Adama Smitha.

Widać, posłów PO nie opuszcza dobre samopoczucie. Kilka lat rządów Platformy to lata zaciskania pętli wokół szyj prywatnych przedsiębiorców. To gnębienie wyższymi podatkami, to tworzenie pokazuch w stylu „jednego okienka”, to duszenie koncesjami, wyższymi składkami na ubezpieczenie, różnymi głupotami w stylu „kursy strażackie”, opłaty za niszczenie środowiska, wzmożone kontrole skarbowe. Jednym słowem – traktowanie przedsiębiorców jak pospolitych bandytów, którzy tylko dybią na biedne państwo i kalkulują jakby tu wykołować fiskusa. Nie chcę twierdzić, że w PO nie pozostała jakaś szczątkowa frakcja wolnorynkowców, ale lata pobytu w tej partii, posłowania w niej, czerpania z tego posłowania korzyści, z całą pewnością wyjałowiły rynkową wrażliwość jej przedstawicieli, zatem obecny pomysł traktować należy wyłącznie w kategoriach, jak już wcześniej wspomniałem, ponurego żartu. No i oczywiście polecenia służbowego premiera Donalda Tuska, obliczonego na przyciągnięcie co bardziej naiwnych wolnorynkowców na swoją stronę.

Powoływanie kolejnego zespołu parlamentarnego zaowocuje - i co do tego można być akurat pewnym - wzrostem ilości piany jaką bić się będzie na ul. Wiejskiej w Warszawie. Bezkrytyczne popieranie Unii Europejskiej, jej niszczycielskiej biurokracji, idiotycznego antyrynkowego ustawodawstwa przeczy jakiejkolwiek chęci powrotu do wolnego rynku w Polsce…

Cóż można powiedzieć? Bawcie się, panowie posłowie z PO, dalej. Pożytecznych idiotów w III RP nie brakuje, i na pewno ktoś wam jeszcze uwierzy. Ale zegar historii, wcześniej czy później, zacznie odmierzać również wasz czas.

Paweł Sztąberek

www.pafere.org

 
Tagi: po, wolny rynek
 
2012-02-11 15:36
 Oceń wpis
   

Prezentujemy kolejny wykład z cyklu PAFERE Liberty Weekend, Czeszów 2011. Tym razem Stanisław Michalkiewicz wyjaśnia, dlaczego podatki i dług publiczny są w rzeczywistości formą kradzieży, jakiej dopuszcza się państwo względem swoich obywateli. Zapraszamy do obejrzenia relacji video.

Obejrzyj relację...
 
 
2012-02-08 14:09
 Oceń wpis
   

Zaczynamy mieć już pierwsze oznaki dostosowawczej do niekończących się i wciąż coraz większych potrzeb eurokołchozu polityki rządu Donalda Tuska, Anno Domini 2012.

W styczniu 2012 roku, do 1500 zł wzrosła płaca minimalna. Owoce już widać. Kilka dni temu Ministerstwo Pracy podało, że bezrobocie w porównaniu z grudniem 2011 skoczyło o niemal 1 procent. Według oficjalnych statystyk bez pracy pozostaje w chwili obecnej 13,3 proc. Polaków. W styczniu br. przybyło ponad 138 tys. bezrobotnych. Zależność jest bardzo prosta i łatwa do przewidzenia: wzrost płacy minimalnej = wzrost bezrobocia.

Ale to nie wszystko… Znajomy, który prowadzi własny biznes mówił mi ostatnio, że gdy w styczniu odwiedził ZUS, spędził tam 4 godziny by załatwić jakieś formalności. Wspomniał, że gros osób czekających w ZUS-ie w kolejce było tam w związku ze zwolnieniami lekarskimi. Wielce prawdopodobne, że wiele z tych osób, po upływie okresu zwolnienia, zasili armię bezrobotnych. Zwolnienie mają tylko po to, by nieco przedłużyć etap staczania się po równi pochyłej…

Ale to wciąż jeszcze nie koniec… Dopiero co zaczął się luty. Warto poczekać do marca, kiedy to podane zostaną kolejne oficjalne statystyki dotyczące poziomu bezrobocia. Od lutego bowiem w górę poszła składka rentowa. W styczniu płaca minimalna, w lutym składka rentowa…. Cóż, tylko czekać, jak Polska z „zielonej wyspy” przeistoczy się w „czarną dziurę”, która coraz bardziej zacznie pochłaniać resztki polskiej przedsiębiorczości. I cóż nam z tego, że mamy „mocną złotówkę”. Ale i to to też już chyba ostatnie podrygi…

Paweł Sztąberek

www.pafere.org

PAFERE organizacją pożytku publicznego! Wesprzyj Fundację 1 procentem!

nr KRS – 0000278610
 
 
1 | 2 |


Najnowsze komentarze
 
2016-09-29 16:13
ela.n1 do wpisu:
Wraca temat tak czy nie dla euro
nigdy
 
2015-02-12 09:34
wispawel12 do wpisu:
Kapitalizm pomaga ubogim!
Uległeś wypadkowi?Doznałeś obrażeń?Nie czekaj zgłoś się już dziś!!!Przyjmujemy zgłoszenia od[...]
 
2015-02-12 09:30
wispawel12 do wpisu:
Obecny system emerytalny jest nie do utrzymania
Uległeś wypadkowi?Doznałeś obrażeń?Nie czekaj zgłoś się już dziś!!!Przyjmujemy zgłoszenia od[...]
 



 
 



Kategorie Bloga
 
Gospodarka